Wspomnienia Mieczysława Śpiewaka: I. Zapole
Wspomnienia Mieczysława Śpiewaka

I. Zapole

Urodziłem się 17 czerwca 1936 roku, jako syn osadnika wojskowego. Łącznie z rodzicami i rodzeństwem nasza rodzina liczyła 11 osób. W 1941 roku już na zesłaniu w Jożmie urodziła się jeszcze siostra Katarzyna. Ojciec mój był legionistą i brał udział jako ochotnik wojskowy w wojnie w 1920 roku z bolszewikami. Pochodził tak jak i moja matka z rzeszowszczyzny, ze wsi Harta. Za zasługi otrzymał 18 ha ziemi we wsi Zapole. powiat Luboml, województwo wołyńskie. Miejscowość ta jest położona około 15 km na wschód od rzeki Bug. Wieś duża, około 120 numerów, prawie sami Ukraińcy. Moja rodzina razem z ośmioma innymi osadnikami wojskowymi tworzyła kolonię. Ukraińcy nazywali nas "Kolonistami" lub "Lachami". Do wybuchu wojny stosunki z tamtejszą, zasiedziałą od wieków, ludnością były poprawne. Po wybuchu wojny w 1939 roku stały się złe, aroganckie, a nawet skrajnie wrogie. Nadadana moim rodzicom ziemia należała wcześniej do carskiego generała, którego rewolucja bolszewicka pozbawiła własności. Na ziemi tej moi rodzice, a później starsze rodzeństwo w ciągu 18-tu lat wybudowali 5-cio izbowy dom, budynki gospodarcze (stajnia dla koni, obora, stodoła, świniarnia spichlerz na zboże, studnię i pomieszczenia na sprzęt rolniczy). Założono 1,5 ha sadu, w posiadaniu naszym było również 4 ha lasu.

Właściwie sprzed daty 10.02.1940 roku niewiele pamiętam, miałem wówczas trzy lata i siedem miesięcy. Mimo tak niewielu lat, momenty szczególne utkwiły na zawsze w mojej pamięci. Wydarzeniem takim może być stoczona w okolicy mego domu bitwa wojska polskiego z wojskami niemieckimi. W pamięci mojej zostały łuny płonących zabudowań wioski oraz latające nisko i strzelające do wszystkiego i wszystkich - samoloty niemieckie. Rodzina moja schowała się do lasu. Niemieccy lotnicy zauważyli nas i zaczęli ostrzeliwać z karabinów maszynowych, rzucali bomby. Po zakończonej bitwie nigdzie nie można było odnaleźć mego starszego o dwa lata brata. Po dłuższym poszukiwaniu znaleziono go. Ukrytego pod stertą gałęzi w leju po bombie, sparaliżowanego ze strachu.

Również moja pamięć wsparta potwierdzeniem matki zachowała inne wydarzenie. Ojcu, który do domu powrócił po Kampanii Wrześniowej, władze wojskowe Armii Czerwonej nakazały oddać broń myśliwską. Ojciec nie chciał tego uczynić, twierdził, że niczego takiego nie posiada, gdyż ową broń oddał na polecenie władz polskich przed udania się na wojnę. Oczywiście nie była to prawda. NKWD - zrobiła sąd doraźny, skazując ojca na śmierć. Nakazano ojcu wykopać dla siebie grób, przed samym domem. Do rozstrzelania na szczęście nie doszło. Później broń ta uratowała nam życie, gdyż dzięki niej zostało odpartych wiele ataków nacjonalistów ukraińskich.

Po zakończeniu działań wojennych, wojska bolszewickie zaczęły budować w okolicy naszego domu umocnienia wojskowe. Do tego celu zużyto cały nasz sad ścięty na wysokości 1 m i las. Wcześniej zabrano nam cztery konie w zamian dając dwie całkowicie wyniszczone chabety.


Ta strona jest częścią serwisu www.Spiewakowie.pl
Administrator strony: Radosław Śpiewak - Kontakt

Copyright by Mieczysław Śpiewak & Radosław Śpiewak
Uwaga: Utwór chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i rozpowszechnianie niniejszego tekstu w części lub całości bez pisemnego zezwolenia autora jest zabronione. W celu uzyskania zgody należy skontaktować się z administratorem strony.
Attention: This work is protected by copyright law. No part of it may be reproduced in whatsoever form without written permission of the owner. For further information please contact the webmaster (follow the link "kontakt" above).